Zobacz inne placówki

Kogo szukasz?

Szukaj innej specjalizacji

Usługi

Specjaliści

Adres

Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. prof. Witolda Orłowskiego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie
Czerniakowska 231, 00-416 Warszawa
Ubezpieczenia
  • NFZ

Opinie o specjalistach (103)

103 opinie

Sprawdzamy wszystkie opinie. Specjaliści nie mogą płacić za modyfikowanie lub usuwanie opinii. Dowiedz się więcej Dowiedz się więcej o opiniach

    M

    Wyjątkowo niesympatyczny, nieuprzejmy i arogancki lekarz!!!

     • Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. prof. Witolda Orłowskiego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie Inny  • 

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz


    Niesympatyczny, opryskliwy lekarz, który nie słucha pacjenta. Nie polecam, szkoda czasu.

     • Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. prof. Witolda Orłowskiego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie Inny  • 

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz


    A

    Pierwszy raz w życiu spotkałam tak opryskliwego, odpychającego i niesympatycznego lekarza. Byłam w poradni w szpitalu im. Orłowskiego. Na pewno to moja ostatnia wizyta u niego

     • Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. prof. Witolda Orłowskiego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie Inny  • 

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz


    Zupełny brak zainteresowania pacjentem, lekarz nie dał mi dojść do słowa, zagadywał moje objawy, zupełnie zbagatelizował problem i nie skierował na absolutnie żadne dalsze badania diagnostyczne. Czekałam na wizytę prawie pół roku i nie wniosła ona absolutnie nic. Lekarz przyszedł też oczywiście konkretnie spóźniony.

     • Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. prof. Witolda Orłowskiego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie Inny  • 

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz


    V

    W czasie przyjmowania mnie do szpitala Orłowskiego w 2016 r. i kwalifikowania mnie do zabiegu usunięcia kamienia nerkowego badało mnie w sumie niemal 10 lekarzy włączając w to badania USG, RTG, i rezonans magnetyczny.
    Na ich tle, w przykry sposób wyróżnił się lekarz med. Oszczudłowski, o którego dokonaniach w lecznictwie mogłem przeczytać na wielkiej, anglojęzycznej planszy w korytarzu oddziału Urologicznego. Nie neguję wiedzy medycznej i doświadczenia tego lekarza, jednak sposób odnoszenia się do pacjenta oceniłem na gorzej niż źle.
    Wszelkie moje pytania na temat zabiegu i schorzenia usiłował pomijać uporczywym milczeniem.
    W czasie badania kazał mi w pewnym momencie spuścić spodenki i podeprzeć się o leżankę łokciami. Wiedziałem z doświadczenia, że będzie to badanie per rectum – jednak niczego od lekarza na ten temat nie usłyszałem. Po badaniu usiadł bez słowa przy biurku mówiąc „niech pan siada”.
    Kiedy bezradnie stałem – powtórzył polecenie. Powiedziałem, że nie mogę usiąść - muszę się najpierw wytrzeć po badaniu.
    - no to niech się pan wytrze.
    - ale ja nie mam czym!
    nie odwracając się powiedział – tam jest lignina! – i tyle.
    Usiłowałem się upewnić, czy wszystkie trzy badania USG, RTG, i rezonans magnetyczny pokazały obecność kamienia – bez efektu. W końcu na moje ponawiane pytania, lekarz pokazał mi na ekranie (nie mówiąc co to jest) obrazy z rezonansu i wskazał plamę, która miała być tym kamieniem. Moją pewność siebie zachwiał nieco obraz na ekranie, gdzie wskazywany kamień był z prawej strony ekranu (kręgosłup był na dole) a ja pamiętałem, że przyjmujący mnie chirurg wyraźnie mówił o kamieniu z lewej strony.
    Badający mnie lekarz Oszczudłowski kazał mi wstać i dotykając flamastrem mojego lewego boku zapytał: Czy tu ma pan kamień, po lewej stronie? Czy to jest lewa strona?
    Wyraźnie speszony odparłem – że to on jako lekarz powinien lepiej wiedzieć, czy mam kamień z lewej strony.
    - ale czy pan uważa, że to jest lewa strona? Zapytał dotykając mnie flamastrem – potwierdziłem, a on nakreślił flamastrem duży znak na moim lewym boku, a nawet raczej bardziej z przodu niż z boku.
    Zapytałem, czy lekarz tędy będzie się dostawał do nerki – na co nie otrzymałem odpowiedzi. Po ponowionym pytaniu usłyszałem, że lekarz wie którędy się ma dostać do nerki, że jest tam dużo naczyń krwionośnych i jeśli coś pójdzie nie tak – mogę utracić nerkę.
    Było to powiedziane niemal dokładnie tak – nie jako potencjalnie małe ryzyko zabiegu – ale jako groźba dla pacjenta.
    Na szczęście w czasie pobytu na oddziale miałem do czynienia z innymi lekarzami – dużo sympatyczniejszymi i bardziej komunikatywnymi.
    Doktor Oszczudłowski podpisał się na moim wypisie ze szpitala, po czym wszedł do zabiegowego gdy pielęgniarka zdejmował mi opatrunek, wręczył bez słowa dokumenty i wyszedł. Tak wyglądały jego „zalecenia pooperacyjne” i informacja.
    Nie usłyszałem ani słowa na temat co mam robić z przecięciem po drenie nefrostomii, że mam tam szwy, jak robić opatrunki, czy i jak się myć, na co zwrócić uwagę itp.

     • dr n. med. Maciej Oszczudłowski Inny  • 

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz


    A

    Pani Cesarz przyjmowała mnie w szpitalu na wywołanie porodu. Podczas krótkiego spotkania na izbie przyjęć przeżyłam jeden z największych koszmarów u ginekologa. Badanie przeprowadzone przez Panią Cesarz było tak bolesne, że myślałam, że spadnę z fotela. Ból gorszy niż bóle porodowe. Do tego, nie uprzedziła, że badanie może być bolesne. Przed porodem byłam badana jeszcze przez innego lekarza i w niczym nie przypominało ono koszmaru z izby przyjęć. Po badaniu Pani Cesarz uznała, że "nie dałam się zbadać" co jest największą bzdurą, bo jakoś żaden inny lekarz nie miał z tym problemu. To niewiarygodne, że w gabinecie ginekologicznym można doświadczyć tak przykrych wydarzeń.

     • lek. Anna Cesarz Inny  • 

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz


    E

    Trafił do lekarza już ze skierowaniem na laparoskopie zwiadowczą z podejrzeniem endometriozy. Lekarz poświecił mi minimum czasu na badanie ginekologiczne, wywiad badania. Najbardziej interesowała go kwestia czy już rodziła, kiedy zamierzam rodzić, czy porodziłam i że jak urodzę to mi wszystko minie, a jak nie minie to mam nauczyć się żyć z bólem. Ot i cała wizyta. Odmowa laparoskopii, brak skierowania na inne badania wykluczające lub potwierdzające chorobę, dostałam leki przeciwbólowe i zalecenie dziecka. Po 2 tygodniach okazało się, że mam endo IV stopnia z widocznym ogniskiem w macicy (wystarczyło dobrze i sumiennie przeprowadzone badanie ginekologiczne), liczne zrosty i ogniska. Leki już nie pomogą konieczna jest operacja. Ze strony lekarza nie zauważyłam zainteresowania ani zaangażowania. Ostatnia moja wizyta tam.

     • lek. Witold Ledowicz  • 

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz


    M

    Bardzo źle wspominam zabieg cesarskiego cięcia wykonany przez panią doktor, która wraz z drugą lekarką wykonującą zabieg była bardzo nieprzyjemna, z pogardą mówiła, że mam "sadło na brzuchu". Następnie gdy po wydobyciu dziecka spytałam ile punktów w skali Apgar dostał mój synek (ponieważ nie usłyszałam) skomentowała, że od urodzenia zaprzęgam dziecko w wyścig szczurów. Tego typu żenujące komentarze to czysta kompromitacja dla lekarza. Szczerze odradzam !!

     • lek. Anna Cesarz cesarskie cięcie  • 

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz


    Y

    Wizyta ze skierowaniem na abrazję z histopatologią z powodu nieprawidłowych krwawień. Doktor odmówił zabiegu ze względu na podwyższony poziom glukozy, nie zwracając uwagi na tłumaczenia, że mam tak od dzieciństwa (99-119). Nie zainteresował się złymi wynikami poziomu żelaza, krwinek (z powodu regularnego "wykrwawiania" się). Zakwestionował usg ("bo wszystko się mogło zmienić"), mimo, iż miałam kilka z różnego okresu - wszystkie wskazywały nieprawidłowości. Od początku wizyty usiłował się mnie pozbyć, wstawał od biurka, sugerując, że powinnam już wyjść. Wyszłam zniesmaczona. Procedura od początku: ginekolog ("no, jeśli doktor tak powiedział...") - diabetolog (wszystko w porządku!) - histeroskopia (w innym szpitalu) - histerektomia całkowita (również w innym szpitalu) - wynik histopatologii: nowotwór złośliwy trzonu macicy 2 stopnia. Czas trwania procedury 1,5 - 2 lata. Gdyby dr Ledowicz wykonał zrealizował skierowanie, zmiany byłyby mniej rozległe a leczenie rozpoczęte dużo wcześniej.

     • lek. Witold Ledowicz Skierowanie na abrazję  • 

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz


    T

    Lekarz nie postawił żadnej diagnozy mimo kilku wizyt. Podczas pierwszego spotkania ograniczył się tylko do przepisania odręcznie i wyrywkowo kilku danych z wyników które już posiadałem po czym stwierdził że muszę zrobić kolejne badania. Na drugiej wizycie stwierdził że opis zleconej densytometrii jest zbyt mało szczegółowy i odesłał mnie z kwitkiem. Przy kolejnej wizycie na którą umówił mnie osobiście mając komplet dokumentów ze szczegółowymi wynikami badań tak jak sobie życzył okazało się że nie interesują go w ogóle, zrobił tym wynikom zdjęcia telefonem, dał do zrozumienia że powinienem już wyjść i kazał dzwonić za kilka godzin, oczywiście dzwoniłem kilkanaście razy o różnych porach, nie odebrał. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak lekceważącym podejściem do pacjenta. Dalsze korzystanie z usług tego specjalisty uważam za stratę czasu.

     • prof. dr hab. n. med. Marek Janusz Tałałaj Inny  • 

    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz


Wystąpił błąd, spróbuj jeszcze raz

Najczęściej zadawane pytania